Gliwickie Metamorfozy

  Gliwickie wieże ciśnień ul. Sobieskiego 

Zdjęcia: gliwiczanie, Dariusz Walerjański

 

X.2004

www.gliwiczanie.pl gliwickie_metamorfozy@op.pl  


       
  16 października 2004    
       
Pogoda nam nie sprzyjała

       
   W dalszym ciągu naszych „eksploracji”  zbadaliśmy wieżę ciśnień przy ulicy Sobieskiego.Tu należą się podziękowania dla obecnego właściciela wieży, firmy "REMINSTAL" z Gliwic za umożliwienie nam obejrzenia tego zabytku.  A było co oglądać, bo wieża dosłownie przytłacza swym ogromem.  Największa gliwicka wieża ciśnień  zbudowana dla potrzeb miasta w 1909 lub 1918 (wg różnych źródeł) - jest  jedną z najpiękniejszych przemysłowych budowli naszego miasta
       
   Weszliśmy do wnętrza przez portal wejściowy wykonany z kształtek klinkierowych.

   Pierwsze wrażenie w ogromnej przestrzeni środkowej części budowli to skojarzenie z kościołem. Wrażenie to potęgują gotyckie ostre łuki okien oraz akustyka, znana właśnie z kościołów. Ściany części nadziemnej to dwa "walce" wykonane jako mur z cegły. Zewnętrzny walec stanowiący ścianę elewacyjną wieży, u podstawy ma grubość 220 cm, a pod kopułą tylko 50 cm. Wewnętrzny walec, który podtrzymuje zbiornik ma grubość 160 cm na całej swej wysokości i średnicę 10m. Ogromne wrażenie sprawia okrągły drewniany strop tego wewnętrznego walca, zawieszony 17m nad posadzką, oraz 7 metrowe gotyckie okna.

  Po tym zadzieraniu głowy do góry potrzeba było trochę innego spojrzenia na wieżę. Zeszliśmy do podziemi. 

   Z podziemi  -  przechodząc przez znany już nam parter, weszliśmy po krętych schodach na poziom pierwszego piętra.  

   I tu kolejny szok. Ostre gotyckie okna zewnętrznego walca, w korytarzu między ścianami wewnętrznego walca zalewają światłem tę pierścieniową przestrzeń ogromnego  pięciometrowej szerokości korytarza.      

Wzrok przykuwają piękne ażurowe kręcone schody stanowiące mocny akcent wnętrza.  

   Spoglądając w górę zobaczyliśmy stalową konstrukcję pomostu roboczego, znajdującego się pod dnem zbiornika. To następny etap wspinaczki.  

  Widoki z okien to przedsmak atrakcji spodziewanych na szczycie.