Gliwickie Metamorfozy"  Stowarzyszenie na Rzecz Dziedzictwa Kulturowego Gliwic
 

Sikornik - kąpielisko

 
   www.gliwiczanie.pl

 

 

 „Wiele lat temu rozmawiałam z rodowitą Gliwiczanką która wspominała swoje dzieciństwo i opowiadała o kąpielisku na potoku Doły, na polach za Sikornikiem. Ja osobiście od dziecka znam te tereny, każdy mostek, a nawet pamiętam pozostałości schodków prowadzących do potoku. Dzisiaj już chyba wszystko zarosło trawą, ale jestem ciekawa jakiś szczegółów na ten temat. Podobno to było bardzo dobrze zorganizowane miejsce. Niestety, moja rozmówczyni już nie żyje, a szkoda, bo na pewno miałaby dużo do powiedzenia...” – z takim pytaniem zwróciła się do Gliwiczan internautka o pseudonimie „Ciekawa”.
Poniżej prezentujemy materiały na ten temat.

 

 

Dzieje kąpieliska w skrócie:

1923 r - rzeczka ma nazwę Rohrgraben, staw Rohr-Teich,

1940 r - Rohrgraben i łażnia Badeanstalt 

1977 r - rzeczka ma nazwę Doły, są jeszcze dwa oczka w miejscu kąpieliska
1990 r - rzeczka Doły, oczka wodne już nie zaznaczone na mapie

2003 r - rzeczka na mapie przyjęła nazwę Doa, gdyż ktoś nieopatrznie źle odczytał nazwę na starej mapie

 

       Poniższy fragment tekstu pochodzi z książki Jacka Schmidta pt. „Problemy wodne w Gliwicach”. W książce Autor przez pomyłkę nazywa rzeczkę Doły – Ostropką. W cytowanym fragmencie błąd ten został poprawiony.   

    „Wielkim staraniem Gliwickiego Towarzystwa Przyrodoleczniczego (Naturheilverein)6 z p. Danielem na czele powstało w 1907 r. kąpielisko zasilane wodą z rzeczki Doły (Rohrgraben) w jej poszerzonym i pogłębionym korycie. Dochodziło się do kąpieliska prosto z ul. Zygmunta Starego przez gospodarstwo p. Miske, kilkadziesiąt metrów za obecną Operetką Śląską.    

    Początkowo długość basenu wynosiła 50 m, szer. 10m oraz głębokość 2 m. Woda, jak stale podkreślano, była wręcz kryształowa. Zakupiono spore tereny słonecznych i ocienionych drzewami łąk przy rzece. Bilety wstępu były od początku bardzo przystępne. Kąpielisko zostało szczelnie ogrodzone płotem z desek oraz żywopłotem. Dla maluchów zbudowano piaskownicę. Ustawiono ławki oraz kabiny do opalania dla chorych na nerki, reumatyzm, katar, podagrę i inne choroby. Wydzielono część basenu dla niepływających o głębokości l m. W czasie deszczu do dyspozycji gości przygotowano wagon kolejowy. Jak głoszono, urządzeń sportowych było tyle ile w każdym sanatorium. Jak wszędzie tak i na tym kąpielisku kobiety i mężczyźni kąpali się osobno, choć z początku korzystali z różnych części jednego basenu.

    Sponsorami tego obiektu były Zakłady Huldschinsky'ego, Zakłady Energetyczne, Bank Dyskontowy we Wrocławiu, Śląski Związek Bankowców. Apelowano o dalsze datki na rozbudowę kąpieliska. Obiekt był ulubionym tematem prasy, która starała się podkreślać jego walory. Donosiła o każdym nowo instalowanym tam  sprzęcie sportowym jak poręcze, drążek, koń, skocznia i inne. Basen po kilku latach został powiększony do wymiarów 65 x 12 i głębokości 2,25 m. Zbudowano też specjalne spiętrzenie wody rzeki-strumyka dla jej wstępnego ocieplenia przed wypuszczeniem z basenu. Towarzystwo, które zarządzało kąpieliskiem dokładało wszelkich starań, aby zadowolić swoich gości. Zbudowano 50 kabin, prysznice oraz dodatkowo cele do kąpieli słonecznych.

   Kąpielisko otwierano każdego roku w pierwszej połowie maja. Ogłoszono regulamin i nie stosujących się do niego usuwano z kąpieliska natychmiast, jak np. chuliganów, czy też osobnika, który w obecności dzieci i kobiet paradował na golasa. W dniu otwarcia wstęp był  bezpłatny. Dla młodzieży pod opieką nauczyciela stosowano dużą zniżkę za wstęp. Każdego roku dokonywano choćby niewielkiej modernizacji i uzupełniano sprzęt sportowy oraz rekreacyjny, Ulepszano i powiększano baseny. Dokupiono także spory kawał przyległego terenu aby powiększyć ,obszar rekreacyjny. Do 70 wzrosła liczba szatni indywidualnych. Zorganizowano dobrze zaopatrzony w napoje i żywność kiosk. Kolejny przewodniczący Stowarzyszenia prof. Sylwester wraz z komisarzem policji kryminalnej p. Titzem zadbali o reklamę tego obiektu. Prasa pisała o najlepiej położonym w Gliwicach kąpielisku w tzw. .Szwajcarii Wójtowskiej tuż obok Domu Strzeleckiego (Schiitzenhaus). Zachwalano, że można tam przeprowadzić profilaktyczną kurację sanatoryjną po którą już nie trzeba jeżdzić do drogich kurortów. Organizowano tam zawody gimnastyczne oraz pływackie. Ustawiono specjalne stoły do gry w karty. Często przygrywała orkiestra wojskowa, a wieczorami od 18.00 rozpoczynano tańce na parkiecie. Zabawy kończyło ognisko i wspólne śpiewy.

   Ostatecznie rozbudowano duży basen do dług. 70 m, głęb. 3 m o powierzchni 1000 m2, zaś mały do pow. 600 m2: Do lat 30-tych kobiety i mężczyźni kąpali się w basenie przedzielonym drewnianą ścianą. Dobudowano też w dużym basenie skocznię. Apelowano o lepsze dojście do kąpieliska, gdyż prowadziła doń jedynie wąska ścieżka. W 1926 r. powstał projekt zbudowania konkurencyjnego kąpieliska obok cmentarza w Wójtowej Wsi. Myśl tę jednak zarzucono z powodu świetnego funkcjonowania istniejących dwóch gliwickich kąpielisk. W 1939 r. wielki wylew Kłodnicy i powódź spowodowały także wielkie zniszczenia na terenie kąpieliska. Woda sięgała 0.5 m ponad skocznię. Rwące masy wody podmyły brzegi basenów, zniszczyły sprzęt i urządzenia. W czasie remontu wyłożono dno basenu kamieniami, zaś brzegi zostały wybetonowane. Kąpielisko w czasie swego istnienia, najtańsze w Gliwicach, miało wielkie zasługi dla ochrony zdrowia, siły oraz zadowolenia mieszkańców. Miasto mogło być dumne z tej inwestycji. Znaczenie jego zmalało po zbudowaniu kąpieliska leśnego”.

 

    Patrząc na stan obecny, trzeba mieć dużą wyobraźnię, aby zobaczyć to miejsce takim, jakim było w czasach swojej świetności.

 

Kąpielisko we wspomnieniach:
    Po wojnie kąpielisko formalnie nie istniało. Jednak we wspomnieniach Gliwiczanki, poziom wody 30 lat temu był nas tyle wysoki, że amatorów kąpieli nie brakowało, a na drugą stronę nie dało się przejść inaczej niż mostkiem.. Jednak taplanie się w wodzie, w miejscu, gdzie ktoś któregoś roku zrobił tamę i poziom wody podniósł się na tyle, że można było się zanurzyć po pas, było popularną formą spędzania wolnego czasu. Tradycja kąpieli i rekreacji w tym miejscu silnie się zakorzeniła, ponieważ długo po wojnie okoliczni mieszkańcy chodzili w to miejsce wypocząć i zrelaksować się. Woda nie była specjalnie brudna, ale za to pełna pijawek.
  Dzisiaj to już nie to samo, a i schodki są niewidoczne bo zarosły krzakami.

  

 

 

Ciągle bez odpowiedzi pozostaje kilka pytań:

*  W którym miejscu znajdował się większy basen?

*  Czy tzw. wodospad w górnej części potoku, za Domem Nauczyciela koło Wilczych Dołów również należał do kąpieliska?

*  Czy prawdą jest, że w tamtym czasie cmentarz na Wójtowej Wsi był nieczynny, właśnie z uwagi na położenie kąpieliska, które było niżej?

Może ktoś zna odpowiedzi? Może ktoś ma ciekawe pytania? Zapraszamy do dyskusji.

 

Osiedle Sikornik

Archiwalne zdjęcia Sikornika

Dom Nauczyciela na Sikorniku

Dom Strzelecki

Mała Wenecja na Sikorniku

Kąpielisko na Sikorniku

 

 

Autor: Marian Jabłoński

Gliwice 2006

porozmawiaj na FORUM