Gliwickie Metamorfozy"  Stowarzyszenie na Rzecz Dziedzictwa Kulturowego Gliwic
 

Nowiny Gliwickie - 50 lat

 
   www.gliwiczanie.pl

 

Pierwszy numer Nowin Gliwickich  

Tekst ten, poświęcony powstaniu naszego gliwickiego czasopisma, jest mieszaniną artykułu zamieszczonego w Zeszytach Gliwickich nr 15/1982 z okazji 25-lecia gazety, informacji zawartych w jubileuszowym wydaniu „Nowin Gliwickich” z 2006r i wystawy w Muzeum Gliwickim.

„Nowiny Gliwickie” przejęły schedę po przedwojennych gliwickich wydawnictwach. Pierwszy numer ukazał się z datą 15-21 stycznia 1956 roku, jako organ Komitetu Powiatowego PZPR, Powiatowej Rady Narodowej i Powiatowego Komitetu Frontu Narodowego w Gliwicach. Zamieszczony w tym numerze na pierwszej kolumnie odredakcyjny wstępniak, adresowany do Czytelników nowego pisma, był swoistą deklaracją programową:

"Oddajemy w Wasze ręce pierwszy numer "Nowin Gliwickich", gazety powiatowej, pisma nawiązującego do chlubnych tradycji prasy polskiej wychodzącej na przestrzeni ostatniego stulecia na Ziemi Gliwickiej.

Rozpoczynając wydawanie pisma, którego celem i zadaniem jest służenie szerokim rzeszom mieszkańców naszego powiatu poprzez informowanie ich o naszych obecnych osiągnięciach we wszystkich dziedzinach stale rozwijającego się życia i o zadaniach na najbliższą przyszłość.

Pisać będziemy także o przeszłości tej ziemi, o jej walkach narodowo-wyzwoleńczych i rewolucyjnych. Nie będziemy również zapominać o zdrowej kry-tyce, która winna pomóc nam przezwyciężyć trudności oraz skuteczną uczynić walkę z przejawami biurokracji i niedbalstwa.

By zadanie to spełnić, liczymy na stałą pamięć i współpracę całego społeczeństwa powiatu, liczymy na Wasze rady i uwagi. Stale pogłębiająca się więź czytelników z gazetą pozwoli nam ulepszyć i podnieść poziom pisma, poruszać coraz to nowe problemy, a tym samym lepiej służyć wspólnej sprawie.

Wydajemy pierwszy numer "Nowin Gliwickich" w przeświadczeniu, że zdobędą one sobie Wasze zaufanie i przez to pismo stanie się nieodłącznym towarzyszem i przyjacielem mieszkańców naszego powiatu".

Gliwicki tygodnik narodził się z autentycznego zapotrzebowania społecznego. Brzmi to jak slogan, ale taka jest prawda o tamtych latach. Początki "Nowin"- drugiego w owym czasie pisma terenowego na Śląsku po "Głosie Ziemi Cieszyńskiej" - były na tyle wyboiste, że z numeru na numer brakowało gwarancji, czy gazeta nadal będzie się ukazywała.

Tamte pionierskie czasy wspomina Irena Kawerska (pod tym pseudonimem pisała w "Nowinach" pod koniec lat pięćdziesiątych Maria Jarochowsk a, później dziennikarka katowickiego "Wieczoru").

"Zima była wtedy śnieżna i mroźna. W pokoiku na poddaszu na trzecim piętrze budynku Powiatowej Rady Narodowej przy ulicy Zygmunta Starego, przy dwóch prostych stołach i starej, mocno rozklekotanej maszynie do pisania, powstawały pierwsze numery "Nowin Gliwickich".

Gościny użyczył wówczas redakcji PK FJN, będący jednym z inicjatorów zorganizowania lokalnej gazety. O życzliwym, ba, serdecznym przyjęciu przez społeczeństwo miasta i powiatu świadczyła wszechstronna pomoc, z jaką zespół redakcyjny spotykał się na każdym kroku w zakładach pracy, instytucjach i przedsiębiorstwach. A pomoc ta była ze wszech miar potrzebna, gdyż nie dysponowaliśmy niczym, prócz wyostrzonych ołówków reporterskich, notesów i dużego zapału.

Konto społecznego komitetu, który był pierwszym wydawcą "Nowin", wspierały fundusze przekazywane na rozwój gazety przez załogi zakładów, organizacje społeczne itp."

Zespół redakcyjny skrzyknięto jeszcze w grudniu 1955 roku. Zespół to duże słowo. Ot, po prostu, robienia pisma dla Gliwic podjęło się dwóch dziennikarzy: Karol Ossowski (do "Nowin" przyszedł z "Trybuny Robotniczej") - do 1959 r. pierwszy szef pisma oraz Marian Załęg a. Przez ostatnie osiem lat pełnił on funkcję naczelnego redaktora "Nowin", skaperowany ze "Sztandaru Młodych".

Wspomina Marian Załęga:

,,- Nasza sytuacja była skomplikowana: łatwo to dzisiaj powiedzieć. Wtedy kryły się za tym kłopoty, wydawało się, nie do przezwyciężenia.

Po pierwsze - nie mieliśmy osobowości prawnej. Ten nie unormowany status ogromnie krępował nam ręce.

Po drugie - nie zawsze byliśmy w stanie przewalczyć trudności zaopatrzeniowych.

Po trzecie - finanse, brakowało ich dla gazety i dla nas na pensje.

Po czwarte - papier. Trudności z tym cennym surowcem, to nie wynalazek ostatnich lat. Już wtedy załatwienie stosownego, przydziału papieru na blisko pięciotysięczny nakład "Nowin" graniczyło niejednokrotnie z cudem. A gdy już papier był, pojawił się kolejny problem - gdzie wydrukować te osiem kolumn, no i rzecz jasna, z czego za to zapłacić. Ratował nas z opresji zazwyczaj finansowy mecenat gliwickich przedsiębiorstw, ale to i tak nie zwalniało Ossowskiego i mnie z ekonomicznego gospodarowania groszem, tak aby związać koniec z końcem. Oszczędność była wtedy nie hasłem, a wymogiem chwili. Co to znaczy? Ano na przykład zrezygnowaliśmy z usług "Ruchu" przy kolportażu "Nowin". Po skalkulowaniu wyszło nam, że jest to zbyt drogi dla nas interes.

Gazetę rozprowadzali więc społeczni kolporterzy, czasami nawet dziennikarze w niej zatrudnieni".

Taki wyjazd w teren z "Nowinami" wspomina Irena Kowerska:

"Często też sami zajmowaliśmy się kolportażem gazety, docierając z nią - każdy na własną rękę - do odległych nieraz wsi powiatu. Pamiętam jeden taki wyjazd w teren. Mocno przejęta powierzoną mi misją, zwróciłam się z telefoniczną prośbą do PZGS o użyczenie jakiegoś środka lokomocji dla rozwiezienia gazet do kilku gromad.

- Zrobione, przyjedziemy! - usłyszałam w słuchawce - czekajcie na samochód pod budynkiem PRN.

W umówionym czasie zajechała kryta plandeką ciężarówka.

- Gdzie ten transport? - zapytał kierowca, spoglądając ze zdziwieniem na niewielką paczkę.

- Tutaj - odparłam - podnosząc pakunek z ziemi.

- Tylko tyle? A mnie powiedzieli, że trzeba ciężarówkę...

Wgramoliłam się do szoferki razem z "ładunkiem" 500 egzemplarzy "Nowin" związanych sznurkiem, poczytując jednak sobie tę ciężarówkę za dobry omen na przyszłość. Tocząc się mniej lub bardziej wyboistymi drogami lokalnych szlaków komunikacyjnych dobrnęliśmy do Tworogu na granicy powiatu tarnogórskiego.

 Paczka "Nowin" zmalała znacznie, pozostało w niej już niewiele egzemplarzy: zainteresowanie nową gazetą było większe niż przewidywałam. W GRN, szkołach, PGR wypytywano mnie, jak często będzie się ukazywać, wskazywano o czym trzeba by napisać. Tyle różnych spraw, kłopotów i radości ludzkich powinno znaleźć swoje odzwierciedlenie w prasie..."

- A jednak to był dobry pomysł z tym wydawnictwem - oświadczyłam naczelnemu po powrocie z mojego kolporterskiego rejsu". 

Warto w tym miejscu wspomnieć o tym, że "Nowiny" rozprowadzane były i na terenie Zabrza. Miasto to nie miało wtedy jeszcze swojej gazety, a zapotrzebowanie na nią było tu równie wielkie jak w Gliwicach. Ossowski z Załęgą podjęli się redagowania mutacji "Nowin" - "GŁOSU ZABRZA". Po pewnym czasie "Głos Zabrza", usamodzielnił się, stając się samoistną firmą prasową, bogato wszakże korzystającą z doświadczeń swojej gliwickiej poprzedniczki. Zresztą i inne pisma terenowe w naszym województwie w pierwszych miesiącach swego istnienia korzystały z rozwiązań wypracowanych przez "Nowiny Gliwickie".
Narodziny gliwickiego tygodnika. przypadły na szczególny okres w życiu społeczno-gospodarczym i politycznym kraju. Październikowy przełom 1956 roku, będący swoistym rodzajem społecznego katharsis, ukierunkował "Nowiny" jako pismo walczące, polemiczne w stosunku do otaczającej rzeczywistości, nie unikające drażliwych tematów. Ten styl dziennikarstwa przysparzał gazecie popularności, ale też i niekiedy - kłopotów redagującym.
Pismo przez minione pięćdziesiąt lat - co zrozumiale - zmieniało się.

Rotacja dotyczyła:

- ludzi redagujących go
- ceny

1956- 50gr

1959-1zł

1979-3zł

1989-30zł

08.1989-50zł

10.1989-80zł

11.1989-100zł

1990-500zł

1991-600zł

1996-7000zl (70gr)

01.1997-90gr

04.1997-1zł

1999-1,50zł

2001-1,80zł

2005-2zł

- siedziby redakcji ul.Zygmunta Starego 17- tam były początki

w 1957 roku "Nowiny" - przeprowadziły się na ul. Sienkiewicza 9 (dzisiejszy budynek przedszkola- inf. wł)
   

 
    a w rok później pod obecny adres, to znaczy Zwycięstwa. Tak ten budynek wyglądał w latach 60:  
   

 
       
    A tak teraz, w roku 2006  
   
       
   

Klatka schodowa przypomina niejako 50 letnią tradycję czasopisma

 
     
       
 

- formatu (w pierwszym dziesięcioleciu był mniejszy od obecnego)

   
       
  - częstotliwości ukazywania się (przez pierwsze pół roku "Nowiny" były dwutygodnikiem)

Od 1956 r wydawano Nowiny w czwartek z wyjątkami:

12.1981-03.1982 – nie ukazywały się

rok 1982 – poniedziałek

2006 -środa

 
       
  - mecenasa (od 1960 roku w stopce jako wydawca figuruje Wojewódzki Zakład Wydawniczy, od którego w 1961 roku pismo przejęło Śląskie Wydawnictwo Prasowe)    
       
  - nakładu: z 5 tys. w okresie początkowym do ponad 50 tys. - rok 1981, rok 1990-20.000, lata 2000-2005 – 17.000 egzemplarzy    
       

 

Logo gazety się również zmieniało:

 

Red. Marian Załęga pisał 25 lat temu:
"Pisaliśmy w minionym ćwierćwieczu o wszystkim, co działo się w tym mieście. O jego sukcesach, radościach, jak również o tym, co denerwuje na co dzień, utrudnia nam wszystkim życie. Staraliśmy się zawsze robić gazetę jak najlepszą. Może nie zawsze ona była na miarę naszych pragnień, ale nie zawsze też zależało to od nas. Może zabrzmi to jak truizm, ale dla mnie i całego zespołu zawsze największą satysfakcję sprawiał fakt, gdy udało się nam komuś pomóc, kto tego potrzebował, jak również wtedy, gdy publikacje nasze spotykały się z szerokim rezonansem wśród czytelników. Tak właśnie rozumiemy społeczną służbę tego zawodu".
Rok 2006 to 50 rocznica powstania pisma. Z tej okazji, Muzeum Gliwickie zorganizowało stosowną wystawę temu wydarzeniu poświęconą.

„Nowiny Gliwickie” z kolejnym numerem 2496/18.01.2006 przypomniały  na swych łamach swoją historię. Weszliśmy tym samym, razem z Nowinami w następne półwiecze. A oto Redakcja gazety. Zdjęcie wykonano w czasie jubileuszu Nowin Gliwickich, 28.01.2006

Stoją od lewej: Wacław Węgrowski (prezes zarządu i red. naczelny NG), Janina W. Dudek (obecna korektorka), Marlena Polok-Klin (niegdyś współpracownik NG, dziś Dziennik Zachodni), Joanna Nawratil (zastępca red. naczelnego), Ewa Krzak ( dziennikarka NG w latach 90.), Irena Gash (dziennikarka NG - lata 80. i 90.), Barbara Baczyńska (w połowie lat 90. krótko pełniąca obowiązki red. nacz. NG), Krystyna Ostrowska (najstarszy żyjący pracownik NG, z Nowinami od połowy 1956 do przełomu lat 80.i 90. - administracja i reklama), Andrzej Sługocki (obecny dziennikarz), Lidia Olos (pracownik administracji w latach 90. ), Jolanta Goryczka (była korektorka), Marek Jurkiewicz (dziennikarz NG w latach 90. do początku 2005), Krystyna Bulenda (obecna korektorka), Błażej Kupski (obecny współpracownik NG), 

klęczą od lewej: Beata Marciniuk (obecny kierownik reklamy w NG), Józef Szuba (w latach 90. red. techniczny i grafik w NG), Katarzyna Kapuścik (obecna administracja NG), Elżbieta Podak (administracja), Barbara Rozkrut (obecna dziennikarka), Małgorzta Lichecka (obecna dziennikarka), Romana Gozdek (obecna dziennikarka), Zbigniew Lubowski (dziennikarz w NG - lata 80. i 90.), Adam Pikul (obecny dziennikarz ), Piotr Gozdek (dziennikarz NG - lata 90).

 

 

Materiały źródłowe: archiwum "Nowin Gliwickich"

Opracowanie: Marian Jabłoński

Gliwice, 30.01.2006

masz uwagi ? - napisz:  gliwickie_metamorfozy@op.pl