Gliwickie Metamorfozy"  Stowarzyszenie na Rzecz Dziedzictwa Kulturowego Gliwic
 

Mizerów II

 
   www.gliwiczanie.pl

 

- Mizerów I

- Mizerów II

- Historia Mizerowa

- Spotkanie w Przyszowicach

- Poświęcenie krzyża

 

   Podczas wycieczki po okolicach Sośnicy latem 2006 roku, dzięki Janowi Woźniakowi, kustoszowi Izby Tradycji KWK "Sośnica", mieliśmy okazję obejrzeć wiele śladów historii w postaci obelisków, ruin i ukształtowania terenu, które nieubłaganie znikają zacierane przez czas, przyrodę i cywilizację. Wtedy to wspomnieliśmy o postumencie krzyża z Mizerowa i narodził się pomysł, by przewieźć go w bezpieczne miejsce i uratować od dalszego niszczenia.
Rok 2006. Fot.: Braciszek
   Czas był najwyższy, bo na 2007 rok na terenie Mizerowa przewidziano rozpoczęcie budowy autostrady A1. Inwestycja ta ostatecznie zmieni wygląd tych okolic, które w swojej historii zanotowały już niejedno dramatyczne wydarzenie (przeczytaj dzieje Mizerowa opowiedziane przez Jana Woźniaka). Pewnego grudniowego ranka wybraliśmy się więc we trójkę, aby szczegółowo obejrzeć postument i wydobyć go z ziemi, tak aby zimą po zamarznięciu gruntu łatwo było go przewieźć.
Rok 2006. Fot.: Braciszek
   Oczyściliśmy i odczytaliśmy napis wyryty w kamieniu.

Rok 2006. Fot.: Marian

   Nieoceniony Staflik rozwiał wątpliwości co do jego treści oraz podał tłumaczenie:
    Fundator
    Ignatz Kropsch
    u. dessen Ehefrau
    geb. Reinhold
Ofiarodawca / wzgl. założyciel /
    Ignatz /Ignacy/ Kropsch
    i jego małżonka
    ur. Reinhold
   Po obróceniu i oczyszczeniu postumentu okazało się, że dotąd leżał on przodem do ziemi i widoczny był jego tył z inskrypcją o fundatorze.

Rok 2006. Fot.: Braciszek

   Z drugiej jego strony ukazała się wnęka z obramowaniem w kształcie ostrołuku, przeznaczona prawdopodobnie na figurkę lub malowidło.

Rok 2006. Fot.: Marian

   Przód postumentu okazał się być w dużo lepszym stanie, niż można się było spodziewać. Zapewne dzięki temu, że wiele lat spędził w ziemi i nie był narażony na czynniki atmosferyczne ani "działalność człowieka".
Rok 2006. Fot.: Marian
   Zastanawiając się, co dalej - odłożyliśmy narzędzia, a z braku łopaty, na której można by się oprzeć i odpocząć - w ziemię wbiliśmy łomy. Jednak nie dany nam był odpoczynek, gdyż jeden z łomów zamiast zagłębić się w ziemię - zatrzymał się na czymś twardym.

Rok 2006. Fot.: Braciszek

   Okazało się, że płytko pod ziemią leży zakopany inny kamienny element.
Rok 2006. Fot.: Braciszek
   Z braku odpowiednich narzędzi (nie przewidzieliśmy takiego obrotu spraw) w ruch poszły łomy, kilof i inne przedmioty, jak np. znalezione fragmenty rurki PCV.

Rok 2006. Fot.: Marian

Rok 2006. Fot.: Marian Rok 2006. Fot.: Marian
   Zapał jednak jest najlepszym narzędziem. Uważając, by nie uszkodzić znaleziska, namierzyliśmy w sumie trzy kamienne elementy zakopane w ziemi, z których jeden udało się zaledwie "namacać".

Rok 2006. Fot.: Braciszek

   Wszystkie kamienie okazały się częściami kapliczki przydrożnej. Poszczególne jej elementy zapewne połączone były ze sobą metalowymi trzpieniami. Jeden z nich się zachował, po innych zostały otwory.
Rok 2006. Fot.: Marian Rok 2006. Fot.: Marian
   Mimo szeroko zakrojonych dalszych poszukiwań nie udało się niestety znaleźć nic, co mogłoby być zwieńczeniem kapliczki przydrożnej.
Rok 2006. Fot.: Braciszek
   W trakcie kopania znaleźliśmy monetę z 1993 roku. Możliwe więc, że kamienie zostały zakopane całkiem niedawno.
Rok 2006. Fot.: Marian Rok 2006. Fot.: Marian
   Dokonaliśmy orientacyjnych pomiarów i obliczeń.

Rok 2006. Fot.: Marian

   Wynikło z nich, że masa poszczególnych kamieni wynosi od 250 do 700kg i we trójkę nic więcej nie damy rady zrobić.
Rok 2006. Fot.: Braciszek
   Zabezpieczyliśmy więc postument przed wmarznięciem w ziemię i udaliśmy się poszukać dobrego dojazdu dla przewiezienia znalezisk.

Rok 2006. Fot.: Marian

   W drodze powrotnej znaleźliśmy wrzucone w dół kawałki marmuru.
Rok 2006. Fot.: Braciszek
   Okazały się one tablicą nagrobną z któregoś z okolicznych cmentarzy. Zapewne grób został zlikwidowany lub otrzymał nową, ładniejszą tablicę, a stara została tutaj wyrzucona.
Rok 2006. Fot.: Marian
Rok 2006. Fot.: Marian