KOLEJKA WĄSKOTOROWA

Gliwiczanie odwiedzili

 

 

   opracowanie i zdjęcia: Ewa Hordyniak

 

   www.gliwiczanie.pl

Korzystając z pięknej pogody Iwonka wyciągnęła nas na przejażdżkę. Skorzystaliśmy ze środka transportu, który niestety w Gliwicach został najpierw zlikwidowany, a potem jego pozostałości zdewastowano.... Czyli wyprawa kolejką wąskotorową.
Kolejką jeżdżącą pomiędzy Bytomiem i Miasteczkiem Śląskim zarządza stowarzyszenie - Stowarzyszenie Górnośląskich Kolei Wąskotorowych - organizacja zrzeszająca hobbystów kolejnictwa. Operator Górnośląskich Kolei Wąskotorowych. Organizator zarówno letnich planowych pociągów turystycznych jak i specjalnych.
Spotkaliśmy się na peronie "Bytom wąskotorowy", gdzie po chwili zebrał się nieprzebrany tłum - obawialiśmy się, że nie pociąg nie pomieści wszystkich chętnych. Czekaliśmy i czekaliśmy, wreszcie jest!
 
 
  Wskakiwaliśmy prawie w biegu, żeby zająć jakieś sensowne miejsca.  
 
 
  I dobrze zrobiliśmy bo już po chwili pociąg był wypchany jak puszka śledzi - ludzie wisieli nam nad głowami. Całe rodziny z tobołami - bardzo byłam ciekawa po co im na taką przejażdżkę tyle tobołów, ale potem się dowiedziałam. Wreszcie ruszamy!  
     
   
   
 
Po drodze zatrzymywaliśmy się na mikro-stacyjkach, na których oczekiwali kolejni turyści usiłujący się zmieścić w wagonach - część niestety nie dała rady i zostali na peronach....
 
   
   
   
   
     
  W pewnym momencie minęliśmy większego kuzyna...  
     
 
Potem jechaliśmy przez piękny i ewidentnie stary las pełen drzew o powykręcanych konarach....
 
 
Mijaliśmy pola i łąki....
 
   
     
  Przejeżdżaliśmy przez ulice....  
   
     
  A nawet przez skrzyżowanie z innymi torami.....  
     
   
     
  Aż dojechaliśmy nad jezioro Chechło-Nakło. I wtedy się okazało gdzie jechał ten okropny tłum - wysiedli!!!  
     
   
     
  A my w luksusowych warunkach turlaliśmy się dalej - my jedziemy do końca, do Miasteczka Śląskiego. Tyle, że rozładunek takiego tłumu z tobołami, wózkami i rowerami trwał tak długo, że mieliśmy niezłe opóźnienie. A kurs powrotny mamy o 11:45. Czyli na zwiedzenie kościółka drewnianego w Miasteczku musieliśmy odbyć biegiem.... Wreszcie dojeżdżamy do stacji końcowej, na którą nie zwróciliśmy uwagi i konduktor musiał nas wygonić.....  
     
   
   
 
     
  Ruszamy galopem do kościółka, na szczęście nie jest daleko....  
     
   
   
   
     
  Kościół św. Jerzego oraz Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – Jest kościołem filialnym w dekanacie żyglińskim w diecezji gliwickiej. Świątynia znajduje się na szlaku architektury drewnianej województwa śląskiego.  
   
   
     
  Kościół wybudowany został w 1666 r., konsekrowany 8 maja 1670 r. Do 1914 r. kościół przynależał do parafii w Żyglinie. W roku 1883 postawiono w kościele neogotycki ołtarz. Kościół był restaurowany w latach 1927 oraz 1955-56. Stojąca obok kościoła dzwonnica powstała również w 1666 roku. Wkomponowana w ogrodzenie kościoła pełni równocześnie funkcję bramy. W ogrodzeniu znajduje się również kapliczka św. Jana Nepomucena z XVIII w. Wokół kościoła znajdował się cmentarz, czynny do 1815 r.  
  Kościół jest orientowany, drewniany, wybudowany w konstrukcji zrębowej, na podmurówce z kamienia. Nawa kościoła założona jest na rzucie zbliżonym do kwadratu, prezbiterium węższe, wydłużone, zamknięte trójbocznie. Od północnej strony prezbiterium znajduje się prostokątna zakrystia. Od zachodu do nawy dostawiona jest niewielka kruchta. Od zewnątrz kościół otoczony otwartymi sobotami. Dachy gontowe, dwuspadowe, nad prezbiterium - wielospadowy, nad zakrystią - pulpitowy. W dachu nad nawą znajduje się wieżyczka na sygnaturkę z latarnią i gontowym hełmem. Prezbiterium nakryte pozornym sklepieniem kolebkowym, nawa - płaskim stropem na krzyżujących się podciągach. Tęcza o wykroju prostokątnym, belka tęczowa wsparta na ozdobnych wspornikach, na niej wyryty jest rok budowy kościoła i nazwiska fundatorów. W kościele zachowały się również inne napisy dotyczące budowy kościoła oraz zarazy z lat 1707-1708. (Wikipedia). Dla nas najważniejsze, że jest otwarty!!!!!  
     
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
     
  Wreszcie wracamy na stację, bo jak się spóźnimy, to następny pociąg mamy ok. 17-ej.... Liczymy na to, że ten tłum jadący nad wodę nie będzie wracał po pół godzinie, tylko zostanie tam do drugiego kursu....  
     
   
   
     
  I rzeczywiście - prawie cały wagon mamy dla siebie, a w dodatku przedstawiciel zaprzyjaźnionego z nami Stowarzyszenia przyszedł do nas poopowiadać o ich działalności, historii kolejki którą jedziemy i ich planach na przyszłość....  
   
   
   
   
   
   
   
     
  No cóż, w pewnym momencie pociąg się zatrzymał i strasznie głośno trąbił. Okazało się, że widoczny na powyższym zdjęciu delikwent nawalony jak stodoła leżał na torze.... Zwlókł się i przeczołgał na sąsiednie torowisko.....  
     
   
   
   
  Mijamy elektrociepłownię Szombierki  – zespół zabudowy dawnej elektrowni Bobrek z 1920 roku w Bytomiu, wpisany do rejestru zabytków nieruchomych województwa śląskiego[1]. W skład zabytkowego kompleksu położonego w dzielnicy Szombierki, o powierzchni około 17,88 ha[4] wchodzą: kotłownia, pompownia, maszynownia, rodzielnia prądu, wieża wodna „Zegarowa”, wieża węglowa, trzy kominy fabryczne, budynek zarządu, wartownia wraz z otoczeniem[1]. Razem z Elektrociepłownią Miechowice tworzył Zespół Elektrociepłowni Bytom. Obecnie obiekt znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.  
     
   
   
   
     
  A także resztki nastawni kolejki wąskotorowej - z pozostałymi lokomotywami i wagonami - częściowo niedostępnymi, gdyż rozkradziono tory....  
     
   
   
   
     
  Wreszcie pomału dojeżdżamy do końca, czyli do początku, czyli do stacji Bytom Wąskotorowy....  
     
   
   
   
   
     
  No i koniec - fajna niewielka wyprawa na letnią niedzielę. Dzięki Iwonko za ruszenie nas z domów!!!!