Gliwickie Metamorfozy

Cmentarz Hutniczy

Małgorzata Malanowicz

 

VIII.2008

www.gliwiczanie.pl gliwickie_metamorfozy@op.pl  



 

   Cmentarz Hutniczy jest najstarszą zachowaną nekropolią gliwicką. Po najstarszym z cmentarzy, obok kościoła Wszystkich Świętych nie ma dziś ani śladu, o kolejnym – przy ulicy Kozielskiej, w obrębie szpitala – (dawniej Domu Starców – Altersheim), przypomina jedynie niewielka kaplica. Dzieje Cmentarza Hutniczego splatają się z historią Huty Gliwickiej i dzielnicy hutniczej.    

   Cmentarz został założony przez Zarząd Huty Gliwickiej dla pracowników Huty i ich rodzin, zarazem mieszkańców dzielnicy hutniczej. Z uwagi na to że spora część kadry Huty Gliwickiej była wyznania ewangelickiego, cmentarz służył przez pewien okres również parafii ewangelickiej, jednak nigdy nie był cmentarzem wyznaniowym. Z racji wyjątkowej pozycji Huty Gliwickiej w życiu miasta wyjątkowego charakteru zaczął nabierać i cmentarz. Dyrektorzy, inspektorzy i modelarze-artyści stanowili znaczącą część ówczesnej gliwickiej elity. Wygląd cmentarza w dużej mierze wynikał właśnie z przynależności do huty. Większość grobów okolona była żeliwnymi płotkami świadczącymi o kunszcie odlewników. Po 1945 roku na cmentarzu hutniczym zmarłych chowano sporadycznie – byli to najczęściej repatrianci ze wschodnich terenów przedwojennej Polski. W 1948 roku zapadła decyzja zamknięcia cmentarza hutniczego. Rok później odbył się na nim ostatni pochówek. 

   W swej historii Cmentarz Hutniczy parokrotnie miał pecha. Pierwszym był wybuch broni i amunicji ukrytej podczas powstań śląskich w krypcie kaplicy. Wybuch zniszczył doszczętnie kaplicę i znaczną część przylegającego cmentarza. Wydarzenie to miało miejsce w Niedzielę Palmową dnia 9 kwietnia 1922 roku – w wyniku wybuchu zginęło kilkunastu żołnierzy francuskich stacjonujących wówczas w Gliwicach w ramach nadzoru wojsk sojuszniczych nad spornymi terenami Górnego Śląska.

 

 

   Drugi „pech” powszechny w latach 50-tych XX wieku na ziemi śląskiej – to objęcie cmentarza akcją  „odniemczania” po II wojnie światowej. Było to planowe skuwanie bądź niszczenie wszelkich niemieckich napisów. Ze smutkiem należy stwierdzić, że największa dewastacja tego miejsca nastąpiła w ostatnich latach i mówiąc szczerze nie widać jej kresu. Wszystkie elementy żeliwne i kute, które stanowiły o urodzie tego miejsca padły łupem plagi „złomiarzy”, czyli nazywając rzecz po imieniu – złodziejstwa. 

   Obecnie (od 2002 roku) cmentarzem opiekuje się Stowarzyszenie na Rzecz Dziedzictwa Kulturowego Gliwic Gliwickie Metamorfozy”.

 

Nieścisłości najczęściej spotykane w dotychczasowych okazjonalnych publikacjach:

„...na cmentarzu hutniczym pochowany jest artysta-rzeźbiarz August Kiss” – Naprawdę na cmentarzu pochowany jest jego brat, inspektor hutniczy Wilhelm, August był jedynie autorem jego nagrobka. Rzeźbiarz August Kiss spoczywa na cmentarzu w Berlinie – (St.-Matthäus-Kirchhof in der Großgörschenstraße in Schöneberg)

„...Główną oś alei cmentarnej otwierała brama, której wejścia strzegły dwa lwy ....znajdujące się obecnie przed Palmiarnią.” – Lwy umieszczone były w głębi cmentarza, raczej bliżej kaplicy. Ich autorem był Schadow – autorstwo błędnie bywa przypisywane Kalidemu. Oryginalne lwy  z cmentarza nie znajdują się przed Palmiarnią gliwicką, gdyż para oryginalna stanowiła lustrzane odbicie, a lwy przed Palmiarnią są „jednostronne”.

„...W latach 60-tych (XX-wieku) ekshumowano szczątki Johna Baildona i przeniesiono je do Łubia” – W tym wypadku trudno mówić o sprostowaniu, ponieważ ani w Gliwicach ani w Łubiu nie natrafiłam na żadne dokumenty mogące wyjaśnić tę sprawę, jednak takie wydarzenie wydaje mi się mało prawdopodobne. Może gdyby chodziło o inną z postaci, ale John Baildon jako Anglik (Szkot) był w pewnym sensie „wygodny” dla ówczesnych władz. Dość wspomnieć, że zarówno ulica Johna Baildona zachowała swoją przedwojenną nazwę, jak i jego imieniem nazwano hutę w Katowicach. Trudno sobie wyobrazić powód, dla którego miano by dokonać takiej tajemniczej  ekshumacji i przeprowadzki. Być może u podstaw tej pogłoski leży zdarzenie, które wspomina jedna z osób mieszkających wówczas w sąsiedztwie cmentarza. Otóż pewnej nocy w latach 60-tych pod cmentarz podjechało parę samochodów milicyjnych, funkcjonariusze MO otoczyli cmentarz. Młody człowiek widział jak kopano w bezpośrednim sąsiedztwie nagrobka Johna Baildona.  

 

 

   Cmentarz założony został na rzucie prostokąta, obecne jego wymiary (w osi ogrodzenia) to 75 x 77 m z centralną aleją na osi północ-południe. Wejście główne prowadziło od strony Coloniestrasse (późniejsza Kalidestrasse, obecnie ulica Robotnicza). Od strony południowej kończył się skarpą nad kanałem doprowadzającym wodę do huty (Werk Graben). Prawdopodobnie teren na którym został wytyczony, był zadrzewiony. Znajdujące się dziś na terenie cmentarza drzewa, wśród których dominują klony i lipy, rzadko przekraczają wiek 100 lat; jedynie okazały dąb rosnący w jego północno-zachodnim kwartale o obwodzie pnia 290 cm możemy datować na koniec XVIII wieku. Zieleń cmentarzy XIX-wiecznych  była istotnym czynnikiem kompozycyjnym.  

Oto „zestaw” nasadzeń typowy dla cmentarzy północnoeuropejskich:

Drzewa – platany, buki. kasztanowce, lipy, dęby, klony, świerki, sosny

Krzewy – tuje, cyprysiki, jałowce, liguster, magnolie, różaneczniki, azalie, bukszpany

Byliny – bluszcz, barwinek i konwalie.  

 

   Wskutek zaniedbań pielęgnacyjnych po roku 1945 – dziś trudno dostrzec  w zieleni „naszego” cmentarza ślady założenia parkowego. Wiele z nieusuwanych samosiejek rozrosło się w drzewa, nierzadko wyrastając ze środka grobów. Wykonany 19 lipca 2008 przez arch. krajobrazu Bognę Żukowską spis obejmuje 93 drzewa, wśród których są:  

 

klon pospolity 

Acer platanoides

19

kasztanowiec biały

Aescullus hippocastanum

5

głóg jednoszyjkowy

Crategus monogyna

2

jesion wyniosły

Fraxinus excelsior

3

dąb szypułkowy

Quercus robur

1

czeremcha późna

Prunus serotina

1

robinia akacjowa

Robinia pseudoacacia

23

lipa drobnolistna

Tilia cordata

37

wiąz szypułkowy

Ulmus laevis

2

 

   Podobny spis wykonany w roku 1984 wymienia 241 drzew, ale w większości są to samosiejki – zważywszy ich obwód, prawdopodobnie wyrastające z grobów i usunięte gdy Miejski Zarząd Usług Komunalnych zaczął prowadzić okresowe wycinki porządkowe. Nie zachowały się (jeśli w ogóle kiedyś były) żadne krzewy, wśród poszycia spotykamy oprócz wszechobecnego bluszczu (i morza chwastów): paprocie, konwalie, dziką różę, zawilce.

 

Więcej w książce „Cmentarz Hutniczy w Gliwicach”