Gliwickie Metamorfozy"  Stowarzyszenie na Rzecz Dziedzictwa Kulturowego Gliwic
 

WODZENIE BERA"

 
   www.gliwiczanie.pl

 

 

   W każdą ostatnią sobotę karnawału bery chodzą od domu do domu, muszą zapukać do wszystkich domostw we wsi , bo przecież każdy chce mieć urodzaj i szczęście. Korowód przebierańców wyrusza w godzinach rannych najczęściej spod remizy , idą w nim niedźwiedź, gajowy, baba, lekarz, strażak, diabeł, policjant, kominiarz i para nowożeńców. Około 20-osobowa grupa idzie przez wieś. Na czele orkiestra, do każdego domu podchodzą z muzyką. Policjant gwizdkiem oznajmia o wizycie bera, a lekarz pyta gospodarzy o zdrowie. Diabły smarują twarze sadzą zmieszaną ze starym olejem. Gospodyni albo jej córka powinna z berem zatańczyć, a jej mąż poczęstować misia i jego kompanów gorzałką. Ferajna wodząca niedźwiedzia bardzo często płata różne drobne figle – zatrzymuje samochody by wręczyć „mandaty" za nieistniejące przewinienia jak zbyt powolna jazda lub mocno napompowane opony itp. Mandaty te są w rzeczywistości zaproszeniami na sąd nad niedźwiedziem.
   Ludzie wierzą, że przyjęcie przebierańców zapewni szczęście i dostatek a także urodzaj. Wodzenie bera trwa dobrych kilka godzin kończy się wieczorem zabawą, w której mogą uczestniczyć wszyscy mieszkańcy wsi pod warunkiem, że się przebiorą. Przed północą „niedźwiedź"  zostaje zgładzony zgodnie ze decyzją  przebierańców i mieszkańców wsi. Wyrok wykonuje myśliwy – niedźwiedź przy wielkim huku pada martwy na podłogę. Zgon musi potwierdzić lekarz bądź pielęgniarka, obecni na zabawie. Martwego niedźwiedzia wynosi się z sali, na której dalej trwa zabawa do białego rana. Lecz miś pozostawia po sobie potomka – małego misia (najczęściej jest to pluszowa zabawka), który jest gwarantem, że tradycja nie zginie i za rok w karnawale znów będzie się wodzić niedźwiedzia.
   Skąd wzięło się wodzenie bera i dlaczego właśnie niedźwiedź-ber gra główną rolę w przedstawieniu – trudno dziś dokładnie określić. Przypuszcza się że zwyczaj ten sięga XIV lub XV wieku, kiedy to na Śląsku można było jeszcze spotkać niedźwiedzie, podchodzące czasami do chłopskich zagród. Drugi wariant to nawiązanie do wesołych pokazów wędrownych cyrkowców z żywym zwierzęciem. Zwyczaj ten jest kultywowany jedynie na wsiach śląskich – opolszczyźnie jak również  na ziemi raciborskiej. My uczestniczyliśmy w wodzeniu bera we wsiach Łubie i Kopienica gminy Zbrosławice.
Tekst i zdjęcia: Krzysztof Majnusz